Ostatnio koleżanka zapytała się mnie, jaki puder matujący polecam. Zależało jej na najniższej cenie, więc poleciłam puder w kompakcie Synergen. Dlaczego? Już wyjaśniam.
Kosmetyk ten zakupiłam przez przypadek - po prostu potrzebowałam pudru, a nie miałam przy sobie zbyt wiele pieniędzy. Przypomniałam sobie, że któraś z youtubowiczek wspominała o nim, więc niewiele myśląc chwyciłam go i poleciałam do kasy. Nie sądziłam, że zostanie u mnie na dłużej.
Mój odcień, czyli 03 sand, to najjaśniejszy z dostępnych kolorów. Pamiętajcie przy zakupie o tym, że numeracja jest odwrotna, czyli 01 to najciemniejszy odcień. Puder ma 9 gram i ważność 12 miesięcy.
Według mnie opakowanie jest tandetne. Biały plastik nie wygląda ciekawie, o wiele bardziej wolę czarne pudełka. W środku znajdujemy gąbeczkę w dość wygodnym kształcie (łatwo można nałożyć produkt, np. w podróży, gdy nie mamy pędzla). Jednak lepiej nakładać go za pomocą pędzla, gdyż gąbka jest dość niehigienicznym rozwiązaniem.
Puder jak większość, dość dobrze radzi sobie z trzymaniem makijażu w rysach. Co do sebum - wszystko zależy od cery. Jeśli jest sucha, puder poradzi sobie cały dzień. Do tłustej się nie nadaje, nie ma co ukrywać. A przy cerze mieszanej (czytaj mojej) potrzeba 1-2 poprawek w ciągu dnia. Nie jest to puder idealny, będę szukać dalej. Mimo to jest wart polecenia, być może stanie się Waszym ideałem :)
No i najważniejsze, czyli cena - ok. 8 zł. Tak, tak mało ;)
Jak widać, uskuteczniam projekt denko. Kosmetyk nie podbił mojego serca, jednak jest miłym zaskoczeniem. Marzy mi się Vichy Dermablend, ale cena skutecznie odstrasza...
A Wy - znacie Synergen? Polecacie inne kosmetyki tej firmy?
peace&love,
Rebellious lady
