Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naklejki na paznokcie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naklejki na paznokcie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 stycznia 2015

Sailor nails

Przez pewien czas na blogu nie pojawi się nic w związku z malowaniem i zdobieniem paznokci, ponieważ ostatnio moje paznokcie są bardzo osłabione i w krótkim czasie trzy połamały mi się na zero, także skróciłam wszystkie i staram się je doprowadzić do normalnego stanu. Mam jednak jedną zaległą recenzję naklejek wodnych na paznokcie, do których zdjęcia zrobiłam, gdy jeszcze za oknami biegały dinozaury.



sobota, 29 listopada 2014

Geisha style

Dziś kolejna nowość na paznokcie - wiem, że ostatnio tutaj tylko o paznokciach, ale już niedługo coś innego. Te naklejki wodne z motywem gejszy również dostałam do wypróbowania od Born Pretty Store, oni mają chyba wszystko, jeśli chodzi o ozdoby paznokciowe! Dzisiejszy post piszę ze specjalną dedykacją dla Anety, buziak dla ciebie! :*



poniedziałek, 4 lutego 2013

Ćwieki na paznokcie

Przyznam, że gdy tylko zobaczyłam różne zdjęcia tzw. "ćwiekowanych" (bo w sumie ćwieki to do końca nie są) paznokci, zakochałam się w tym efekcie bardziej niż w tych wszystkich kawiorach i futerkach. Dlatego bardzo ucieszyłam się, gdy firma KKCenterHK napisała, że wprowadzili do sprzedaży takie ozdoby i czy w ramach naszej współpracy nie chciałabym ich przetestować. Jasne, że bym chciała! 





Nie mogłam się doczekać, kiedy przyjdzie paczka. A gdy już przyszła, przystąpiłam do ozdabiania. Jakie są moje wrażenia?

Naklejanie jest bardzo proste - wystarczy jakiś dobry top (w moim przypadku Essie Good to Go) i np. wykałaczka. Po zaaplikowaniu dodałam jeszcze jedną warstwę topa na wierzch, żeby lepiej się trzymały. Efekt? Moim zdaniem genialny. Jako fanka wszystkich rodzajów ćwieków i ich noszenia, jestem zauroczona. 






Niestety, po całym dniu noszenia odczepiły mi się dwa po bokach, ale w sumie to moja wina, bo mogłam je trochę mocniej przykleić. Jedyny minus, który rzucił mi się w oczy to mała ilość ćwieków w paczce. Na ozdobienie jednego palca musiałam zużyć 10 takich, a w opakowaniu na moje oko jest ok. 50 sztuk. Dlatego chcę sprawdzić, czy ćwieki nadadzą się do kolejnego użytku.






Przy okazji: czarny lakier to Miss Sporty - nie polecam! Dawno nie miałam tak okropnego lakieru. Ciągnie się, nie kryje dobrze, a pędzelek jest postrzępiony od nowości. Leci do kosza. W związku z tym przepraszam za miejscami popaćkane skórki, ale uwierzcie mi, bardzo się starałam, żeby nie było gorzej...

Podsumowując, bardzo polecam Wam właśnie tą metodę ozdabiania paznokci. Ćwieki, mimo tego, że wystają, nie przeszkadzają w wykonywaniu codziennych czynności i wyglądają po prostu świetnie. Te, które widzicie na zdjęciu możecie kupić TU, ale w sklepie jest o wiele więcej kształtów i rozmiarów, więc polecam zapoznać się z całym katalogiem :)


Podobają się Wam ćwieki na paznokciach czy może jesteście tradycjonalistkami i unikacie takich ozdób?


peace&love,
Rebellious lady



poniedziałek, 2 lipca 2012

Koronka na paznokcie

Ostatnio chciałam zafundować moim paznokciom trochę luksusu, czyli ozdobić je jakoś szykowniej niż na co dzień. Zdecydowałam się na żelowe naklejki z Essence - od dawna się im przyglądałam, a że trafiła się okazja, postanowiłam je przetestować.




Naklejki kosztowały około 9 zł, więc zdecydowanie mniej niż wizyta w salonie piękności. Według producenta miały być również banalnie łatwe i szybkie w obsłudze. Do wyboru jest kilka wzorów, a jeden z nich bardzo kojarzy mi się z okładką płyty "Riot" zespołu Paramore :)

Niestety nakładanie naklejek nie należało do najprzyjemniejszych czynności - choć dociskałam je mocno, brzegi odklejały się, a docinanie nie było tak łatwe, jak się spodziewałam. I choć efekt końcowy osiągnięty z wielkim trudem mi się spodobał, to nie był to koniec kłopotów.



Naklejki, choć dodatkowo podklejone top coat'em, po 1,5 h zaczęły się przesuwać, a potem po prostu się odczepiać... Po 4 godzinach imprezy  już 5 na 10 naklejek zaginęło w akcji... Na szczęście oprócz mnie nikt się nie zorientował, ale czułam się jakbym co najmniej obgryzła sobie lakier. Fuj.

Podsumowując, nie polecam. Lepiej już po prostu pomalować sobie paznokcie na jeden kolor i jakoś wyglądać, niż męczyć się i tracić czas z tym paskudztwem. Ponieważ w opakowaniu jest 14 naklejek, zostały mi jeszcze 4, ale szczerze mówiąc zapewne wylądują w koszu.

Jestem ciekawa, czy Wy też macie takie odczucia co do tych naklejek, a może polecacie jakieś inne?


peace&love,
Rebellious lady


sobota, 23 czerwca 2012

Owocowa świeżość

Ostatnio mamy świetną okazję zjadać się owocami sezonowymi, jednak smakołyki czekają na nas nie tylko w sklepach spożywczych. Firma Essence wypuściła właśnie jedną z dwóch najnowszych edycji limitowanych inspirowaną owocową świeżością - dlatego właśnie nosi ona nazwę Fruity. 

Przyznam szczerze, że ostatnio przestałam śledzić limitowanki Essence, więc gdy weszłam do Natury i zobaczyłam te cudeńka, byłam pozytywnie zaskoczona. W skład edycji wchodzą lakiery do paznokci, cienie do powiek w postaci musu, dwa koloryzujące balsamy do ust, różnego rodzaju top coaty, róż do policzków w żelu i naklejki na paznokcie.

Jedyne, co mnie zawiodło to odcienie musów do powiek - choć i tak nie byłam nimi zainteresowana, to żałuję, że nie były bardziej soczyste i intensywne. Ale kto co lubi.

Ostatecznie zdecydowałam się na dwa produkty - koloryzujący balsam do ust oraz naklejki do paznokci.



Naklejki to coś w stylu pociętych lasek fimo z owocowymi wzorami. Wiem, że wiele z Was mnie potępi, bo przecież na eBay'u można kupić taniej i więcej. Ale po pierwsze wątpię, żebym kiedykolwiek zużyła całą laskę, a po drugie mam tu wiele wzorów na raz. Poza tym nie lubię zakupów przez internet.

Za taki zestawik zapłaciłam coś około 10 zł (nie jestem pewna ile, bo podziałam gdzieś paragon). Możecie się spodziewać jakiś zdobień z owocami w niedługim czasie :)



Drugim produktem, który kupiłam, jest koloryzujący balsam do ust w odcieniu 02 Verry Cherry. Pachnie cudownie, wygląda genialnie! Idealnie wpisuje się w letnie trendy, dlatego już wiem, że będzie on często gościł na moich ustach w tegoroczne wakacje. W dodatku, jak to na balsam przystało, nawilża usta. Czego chcieć więcej? Kosztował ok. 8 zł.



A tak prezentuje się na ustach:




PS Na stronie essence.eu podana jest informacja, że edycja ta miała wejść w kwietniu... Hmmm... 


peace&love,
Rebellious lady