Dziś obiecane zużycia. Jak widać ostatnio zużycia idą szybko i bezboleśnie :) Przepraszam Was za złe światło na zdjęciach, ale jak wiadomo słoneczko zachodzi coraz szybciej...
A teraz po kolei:
Borówkowy peeling do ciała z Biedronki był całkiem niezły, pełna recenzja TU. Zadziwiająco ładnie pachniał, spodziewałam się raczej chemicznego zapachu. Ogólnie rzecz biorąc biedronkowe peelingi mają u mnie plusa, może jeszcze kiedyś się skuszę. Na razie będę szukać czegoś bardzo, bardzo ostrego.
Zmywacz z Kauflandu to mój ulubieniec z tym temacie. Duża butla, mała cena. Zmywa i śmierdzi jak każdy inny, jednak prowadzi, ponieważ najbliżej mam właśnie do tego sklepu :)
Krople do oczu to absolutny must have dla osób noszących soczewki. Clean Active są rzadkie, lecz nie wylewają się na boki podczas aplikacji. Kupuję je zawsze przy soczewkach. To już moje drugie opakowanie i przy nich zostanę. Przypominam Wam o stosowaniu kropel jako duraline, możecie przeczytać o tym TU.
Perfumy Halle Barry o bardzo oryginalnej (:D) nazwie Halle to jeden z moich ulubionych zapachów. Aktualnie moim nr jeden są perfumy sygnowane przez Beyonce Heat. Mam słabość do słodkich i ciężkich zapachów, mam wrażenie, że są bardzo kobiece i charakterystyczne dla femme fatale. Na pewno kiedyś kupię kolejny flakon.
Wyszło na to, że październikowe zużycia pokrywają się z ulubieńcami :)
PS Okazało się, że Roman Podrywacz ma szansę wygrać konkurs u Greatdee! Pomożecie? Zagłosować możecie na jej blogu, czyli TU. Z góry dziękuję za wszystkie głosy :)
PS2 Kiedy byłam dzisiaj w Naturze, do sklepu wbiegła kobieta typu jestem-bizneswoman-i-wiem-wszystko i zażądała natychmiast od obsługi paletki kilku cieni, które "nie będą się nawarstwiać" O_O Po szybkim obmacaniu testerów Catrice stwierdziła, że "to jakaś nowa firma, pewnie jakieś beznadziejne te cienie" i podeszła do następnej szafy. W tym samym czasie pytała obsługującą ją panią z 50 razy, czy aby na pewno cienie, które właśnie maca "nie będą się nawarstwiać", a pytana pani robiła się coraz bardziej czerwona z podirytowania. Doszłam do wniosku, że ukrócę jej tej męki i bizneswoman zaproponowałam, by zamiast cieni zakupiła bazę pod cienie. Żebyście widziały jej minę :D Później obsługująca pani z uśmiechem dziękowała mi za pomoc :) Czy Wam też zdarzają się takie zabawne sytuacje?
peace&love,
Rebellious lady