Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 września 2016

Rzeczy, których nie zrobiłam | felie:tonąć

Siedzisz wygodnie, może leżysz. Jest już na tyle późno, że aż wcześnie rano. Resztka herbaty dawno wystygła. A ty myślisz. O dniach, o wydarzeniach. O dniach, które nie miały miejsca i o wydarzeniach, których nigdy nie było. 




Mogłam wtedy powiedzieć, że mi zależy. Mogłam wtedy się nie odzywać. Mogłam go pocałować. Mogłam nigdy tam nie iść. Trzeba było postawić na swoim. Trzeba było odpuścić. Odgrywanie w głowie tych samych zdarzeń w koło jest złudzeniem. Daje nam poczucie, że gdzieś tam wciąż czeka decyzja do podjęcia, kiedy tak naprawdę nic nie jesteśmy w stanie zmienić. A przetwarzanie przeszłości nie pozwala ani cieszyć się chwilą obecną, ani z nadzieją patrzeć w przyszłość.

Ale wciąż wracasz, przewijasz sceny niczym film. Czasem wydają się bardziej rzeczywiste niż to, co cię otacza. Sen na jawie. Pamiętasz każdy szczegół. Zapach, kolor, smak. Jedak pamięć do złudna rzecz. Właśnie wtedy, gdy sprawia wrażenie doskonałej, jest najdalsza od prawdy.

To jedna z moich wad, ciągłe wracanie do rzeczy, których nie zrobiłam, nie powiedziałam. Pytania, których nie zadałam. Niepodjętych decyzji lub podjętych źle, straconych szans, rezygnacji. Jak na dwudziestolatkę, nazbierałam tego całą kolekcję. Problem tym, że analizowanie ma sens do pewnego stopnia. Przemyśleć, wyciągnąć lekcję, iść dalej. Nie nieść ze sobą ciężkiego wora z wyrzutami sumienia. W pewnym momencie jest się tak zmęczonym tym dźwiganiem, że nie ma się ochoty doświadczać nic nowego. A to znów, jak na dwudziestolatkę, niezbyt sensowne podejście do życia.

Znalazłam receptę na tę chorobę. Staram się zmienić punkt widzenia. Tam, gdzie wydaje mi się, że popełniłam błąd, uznaję, że było to mniejsze zło. Lepiej przyjąć porażkę, niż pakować się w coś, co nas w pewnym momencie zniszczy. Taki efekt motyla. Pogodzić się z przegraną bitwą, by wygrać całą wojnę. A przede wszystkim nie toczyć wojny z samym sobą.

   


Włącz muzykę, rozpłyń się w niej. I nie wracaj już do tamtych momentów, bo nie warto.


peace&love,
Rebellious lady


niedziela, 18 września 2016

Mam w sobie potrzebę pisania

Halo, jest tu kto? Jestem ja. I moja potrzeba pisania. Nie zniknęła przez te kilka miesięcy, nawet nie była uśpiona. Wręcz przeciwnie, stała się silniejsza niż kiedykolwiek. Mam w sobie wiele słów, które potrzebują przelania na klawiaturę, niezliczone przemyślenia, którymi chcę się podzielić. A kiedy przyjaciele pytają się, dlaczego nic się nie pojawia, po prostu wiesz, że to już czas. Czas wrócić do pisania.

Myślę, że to nowy etap tego bloga. Nie rezygnuję z tematyki charakteryzacji i ogólnie pojętego wizażu, bo nadal stanowi to ważną część mojego życia, poza tym Halloween tuż za rogiem, więc będę miała pole do popisu. Natomiast nie ukrywam, że trochę się zmieniłam, moje postrzeganie świata również, dlatego nie chcę się ograniczać. Być może dla kogoś mieszanie tematyki jest problemem, dla mnie liczy się fakt, że właśnie ta strona była od zawsze miejscem, które tworzyłam z pasją. Dlatego bez względu na to, jaką tematykę będę poruszać, zamierzam robić to właśnie tutaj. Wszystkich zainteresowanych, chętnych do zapoznania się z częścią mnie, jaką tu zostawiam, a także do dyskusji mniejszych i większych, zachęcam do zaglądania. Będzie się działo (a przynajmniej taką mam nadzieję). Jak dotychczas najwięcej mnie na Instagramie, dlatego tam również zapraszam.



Na koniec chciałam podziękować wszystkim tym, którzy się upominali. Pomogliście mi tym podjąć decyzję, którą sama chciałam podjąć, ale brakowało mi impulsu. Jestem wdzięczna.


peace&love,
Rebellious lady

środa, 6 stycznia 2016

Czego nauczyłam się w 2015

Cześć! W związku z rozpoczynającym się nowym rokiem wszędzie pojawiają się posumowania 2015. Nic dziwnego, bo chociaż granica jest umowna, to w naszej psychice, tak jak w kalendarzu, zamykamy pewien okres życia. Dziś chciałabym się podzielić z Wami tym, czego nauczył mnie 2015 rok.



Zacznę dość nudno. W 2015 nauczyłam się obowiązkowości. Dla mnie był to rok matury, rekrutacji na studia oraz prawa jazdy, więc do wielu rzeczy trzeba było podejść na poważnie. Oczywiście poważne obowiązki nie są dla mnie czymś nowym, ale tym razem to ja byłam odpowiedzialna za siebie w stu procentach i jeśli coś bym zawaliła, to nie dość, że miałabym spory problem, to jeszcze mogłabym winić tylko i wyłącznie siebie. Niektórzy boją się tego i mylnie nazywają przykrą stroną dorastania. Ja uważam, że komfortowo jest mieć świadomość, że umiem zadbać o swoje sprawy.




W 2015 nauczyłam się spontaniczności. No, może lekko przesadziłam. Po prostu byłam bardziej spontaniczna i otwarta na niespodziewane sytuacje. Zdałam sobie sprawę, że czasem fajnie jest odpuścić i odejść na trochę od ustalonego planu. Zawdzięczam to wielu podróżom, jakie w tym roku udało mi się odbyć (Francja, Hiszpania, Włochy, Norwegia), ale i przeprowadzce do Poznania. 




W 2015 otworzyłam się na ludzi. Jestem jedną z tych osób, które uwielbiają towarzystwo innych, pod warunkiem, że są to moi przyjaciele. Niestety, po przeprowadzce niewielu z nich jestem w stanie widywać regularnie, właściwie prawie nikogo. Nowe miasto, nowe studia, nowi ludzie. Przypomniałam sobie, jak to jest być wśród nieznajomych i powoli nawiązywać kontakty. I wyszło mi to na dobre.




W końcu, w 2015 uświadomiłam sobie, że teraz to idealny moment na spełnianie swoich marzeń, rozwijaniu swoich talentów i zainteresowań. Codziennie staram się robić coś, co sprawia mi radość. Nauczyłam się grać na ukulele, zaczęłam eksperymentować z charakteryzacją filmową, zaczęłam pracę w radiu. Staram się próbować nowych rzeczy, nowych smaków. Okazało się, że świetnie czuję się w kuchni i lubię gotowanie. Kto wie, co odkryję w 2016?

Mam nadzieję, że Wasz 2015 był równie wspaniały jak mój. Z ręką na sercu mogę napisać, że był to mój najlepszy rok. Postanowienie na 2016? Żeby był jeszcze lepszy niż poprzedni :)


peace&love,
Rebellious lady


poniedziałek, 14 września 2015

My Norwegian Dream

Od jakiegoś czasu marzyła mi się Skandynawia. Moja siostra, mistrz w konkurencji tanie podróżowanie, wyczarowała najtańsze bilety lotnicze do Norwegii. Takim oto sposobem w ramach prezentu urodzinowego znalazłam się w Stavanger, czwartym pod względem wielkości norweskim mieście, stolicy ropy naftowej i białych, drewnianych domków. Spokojne, klimatyczne, położone w okolicy pięknych fiordów. Jednym słowem - raj.





To było moje pierwsze spotkanie ze Skandynawią, ale na pewno nie ostatnie. Norwegia, a przynajmniej ten kawałek, który udało mi się zobaczyć, oczarował mnie od samego początku. Trudno oprzeć się wrażeniu, że wszystko jest tu dokładnie przemyślane, zaprojektowane, ale jednocześnie niewymuszone. Minimalistyczne, białe, drewniane domki zachwyciły mnie na tyle, że od czasu podróży marzy mi się jeden z nich. Niestety, nic nie jest bez wad - życie tam dla kogoś z zewnątrz (nie pracującego w Norwegii) jest wręcz niemożliwe. Ceny powalają turystów, dla zwykłego mieszkańca nie są już tak szokujące. Planujemy wrócić do Norwegii z większą ilością pieniędzy i być może autem dla wygodniejszego podróżowania między fiordami. Ale na razie to tylko plany.




Natura na tamtych terenach jest zachwycająca, idealnie nadaje się na scenerię filmów fantastycznych. Rejs po fiordach obfitował w widoki nadające się na pocztówki, co chwilę można było zauważyć skryte wśród lasu domki letniskowe, które norweskie rodziny dziedziczą z pokolenia na pokolenie. Takie spokojne życie w zgodzie z naturą wywarło na mnie ogromne wrażenie. Zdecydowanie jest to miejsce, w którym mogłabym mieszkać. Kto wie, może kiedyś…





Choć do Polski wróciłam już tydzień temu, w głowie nadal mam atmosferę tamtego miejsca. Zwiedziłam wiele różnych krajów, ale niewiele miejsc zachwyciło mnie tak, jak Stavanger. Jeżeli będziecie mieć kiedyś okazję odwiedzenia tamtych stron, nie zastanawiajcie się ani chwilę. Ostrzegam tylko, że istnieje szansa, że nie będziecie chcieli wsiąść w samolot do domu.


peace&love,
Rebellious lady


wtorek, 28 lipca 2015

Naderwany paznokieć - jak go naprawić?

Uwielbiam nosić długie paznokcie, dlatego bardzo o nie dbam i często maluję - właściwie prawie nigdy nie noszę paznokci bez lakieru. W związku z tym bardzo denerwuje mnie, kiedy osiągnęłam pożądany przeze mnie kształt i długość, a jeden z paznokci naderwie się np. przy uderzeniu. Na szczęście znalazłam sposób, żeby uniknąć ścinania wszystkich paznokci na zero, potem czekania na ich odrośnięcie i chcę się z Wami nim podzielić.



poniedziałek, 20 lipca 2015

Buntowniczka radzi - powrót serii!

Pamiętacie serię postów Buntowniczka radzi? Powstała właściwie już na samym początku istnienia bloga i cieszyła się niezwykłą popularnością. Dziś powraca, więc mam nadzieję, że przyjmiecie ją tak samo pozytywnie, jak ostatnim razem. Dla niewtajemniczonych, Buntowniczka radzi to cykl, w którym dzielę się z Wami moimi sposobami przede wszystkim na ułatwienie sobie różnych czynności w tematach kosmetycznych, czasem w innej dziedzinie życia. Wszystkie te sposoby zostały przetestowane na mnie, więc na pewno działają ;)



Przytnij sztuczne rzęsy lub zrób zupełnie nowe

Bardzo ważna rzecz przy stosowaniu sztucznych rzęs, o której sama na początku makijażowej przygody nie miałam pojęcia - przed ich przyklejeniem dobrze jest przymierzyć ich długość do oka i  - w razie potrzeby - przyciąć. Wiążącym się z tym trickiem jest pocięcie paska sztucznych rzęs na kępki. W ten sposób możemy regulować ich długość, ale i zużyć rzęsy, które okazały się niewygodne do noszenia na całej długości oka.




niedziela, 14 czerwca 2015

Eurotrip! | #sundayfunday

Cześć! Niedawno wróciłam z zapowiadanego wcześniej na blogu eurotripa, którego przebieg mogliście obserwować na Instagramie. Była to dla mnie niesamowita przygoda i jestem bardzo wdzięczna mojej siostrze za tak wspaniały prezent. Trzy tygodnie podróży doświadczyły nas na chyba każdej możliwej płaszczyźnie, ale wiele mnie nauczyły i pozwoliły poznać nie tylko Europę, ale i po części samą siebie. Trudno jest opisać wszystko, co się wydarzyło i jak było, ale choć trochę postaram się podzielić z Wami moimi obserwacjami.



piątek, 26 grudnia 2014

Nie jesteś niezniszczalny

Cześć, pamięta mnie jeszcze ktoś? Niby byłam, raz na jakiś czas, ale zgubiłam się gdzieś pośród wszystkiego, co ostatnio mnie spotkało. Przede wszystkim chciałam życzyć Wam mnóstwa radości i miłości, może nie na Święta, bo te już prawie minęły, ale na cały następny rok.
Jest jeszcze jedna rzecz, której chciałabym Wam życzyć. Chociaż może nie, bardziej zwrócić Waszą uwagę. Na co? Na Was samych. Trudno jest znaleźć czas i uwagę dla samych siebie, kiedy wokół tyle się dzieje, zwłaszcza gdy na głowę, zamiast płatków śniegu, spadają obowiązki. Znacie to uczucie, kiedy myślicie, że jesteście niezniszczalni? Że zmęczenie nie ma na Was wpływu, że jest tylko chwilowe, że wszystko da się odespać? Ja przez ostatni czas, zwłaszcza ostatnie dwa miesiące, tak właśnie myślałam. A potem nagle się okazało, że nie da się nie spać, odchudzać i eksploatować do granic możliwości naraz. Pierwszy raz w moim życiu zdałam sobie sprawę, że wszystko, co robię, rzeczywiście będzie miało wpływ na moje ciało, psychikę i samopoczucie w przyszłości. Co za tym idzie, czasami warto odpuścić, bo w ostatecznym rozrachunku taka decyzja jest jedyną słuszną. Szkoda, że człowiek musi się poobijać, zanim dojdzie do takich wniosków.

W związku z powyższym mam prośbę. Jeśli to czytasz i jesteś zawalony obowiązkami, zrób sobie listę wszystkiego, co musisz zrobić. Zaznacz te, które niepodważalnie muszą zostać wykonane. Zrobione? To teraz wyobraź się, że nie zrobisz jednej trzeciej z pozostałych rzeczy. Co się stanie? Przeanalizuj sytuację. Czasami okazuje się, że zbyt dużą wagę przywiązujemy do drobnostek albo nadajemy większą powagę sytuacjom, o których z czasem nawet nie pamiętamy. Nie zachęcam do olewania obowiązków, a jedynie do ich ograniczenia. Zdecydowanie warto.




Na dokładkę zdjęcie ze świątecznymi buziakami ode mnie i mojej siostry! Tymczasem bawcie się i odpoczywajcie, niedługo na blogu zdecydowanie więcej postów i coś, czego nigdy wcześniej tu nie było. Stay tuned!


peace&love,
Rebellious lady




wtorek, 2 września 2014

Co jest w moim plecaku? | Back to school week

Trwa Back to school week - jeśli nie macie pojęcia, o co chodzi, wszystko wyjaśniam tutaj. Dziś post dotyczący zawartości mojego plecaka, czyli szkolna wersja popularnego tagu "Co jest w mojej torebce?" :)



sobota, 30 sierpnia 2014

Back to school week!

Wszędzie wokół pojawiają się filmy i posty dotyczące powrotu do szkoły, co osobiście bardzo mnie cieszy, bo uwielbiam je czytać i oglądać. Dużą część życia spędzamy w szkole, dlatego dobrze jakoś urozmaicić sobie czas w niej spędzany i w ten sposób mieć jak najwięcej przyjemnych wspomnień z tego okresu życia, przynajmniej takie jest moje zdanie. W dodatku większość moich czytelniczek jest w wieku szkolnym (studia liczę również jako wiek szkolny :P), dlatego myślę, że jest to temat warty poruszenia. W związku z tym postanowiłam, że połączę miłość do postów w stylu back to school oraz postanowienie o częstszym dodawaniu postów i tak powstał pomysł Back to school week. 



środa, 18 czerwca 2014

Co u mnie słychać?

Dziś nietypowo, bo nie o kosmetykach. Tak jak zapowiadałam, czerwiec w tym roku jest dla mnie miesiącem wybitnie wyjazdowym. Już pierwszego czerwca wybrałam się w podróż do Krakowa, dwa dni temu wróciłam z Warszawy, gdzie bawiłam się na Orange Warsaw Festival, a jutro znów wyjeżdżam na Litwę, do tego za tydzień znów mnie wywieje, tym razem nad morze z przyjaciółkami. Taka ze mnie Buntowniczka-Globtroterka :)

Takie życie na walizkach przez miesiąc to jak dla mnie świetna sprawa, ponieważ uwielbiam podróżować i sam proces podróżowania również sprawia mi przyjemność. Nie pozostaje mi jednak wiele czasu na takie sprawy jak regularne dodawanie postów na bloga, mam nadzieję, że to rozumiecie. Jest to stan tymczasowy i w lipcu będę tworzyć posty z wydajnością małej maszyny parowej, bo w mojej głowie nagromadziło się tyle pomysłów, że nie mogę się doczekać, kiedy je zrealizuję. Tymczasem przesyłam Wam moc tysiąca buziaków z różnych miejsc, w których byłam i będę oraz zostawiam kamerkową samojebkę, a ja pocieszę się jeszcze z tych kilkunastu godzin, które spędzę w domu. Miłośników podróży małych i dużych zapraszam na mojego Instagrama, gdzie na bieżąco staram się dodawać zdjęcia z miejsc, w których jestem :)






peace&love,
Rebellious lady


środa, 9 kwietnia 2014

Kobieta zmienną jest

Mam czasem takie momenty, że nachodzi mnie nagła ochota na zmianę. A raczej: zmiany. Z jednej strony utarło się już, że to typowe u kobiety, że co najmniej dwa razy do roku ma ochotę na dużą zmianę, chyba że się ich panicznie boi. Ja jestem raczej typem osoby, która na zmiany jest otwarta i nawet je lubi, ale rzadko są to zmiany w wyglądzie. Nigdy nie farbowałam włosów, nie mam tatuaży ani innych kolczyków niż standardowe w uszach (co prawda w jednym noszę fake'a, ale nie jest to nadal prawdziwy tunel), od dwunastego roku życia noszę właściwie bardzo podobną fryzurę. Styl ubierania się raczej ewoluował, nie było przy tym wielkich rewolucji, podobnie w makijażu. W moim przypadku zmiany zazwyczaj polegają na nowościach w elektronice, żywieniu, otoczeniu, krótko mówiąc: w ogólnie pojętym lajfstajlu. Mimo to lubię czasem pobawić się moimi zdjęciami i porównać sobie, jak mogłabym wyglądać.


środa, 26 marca 2014

To już 3 lata! + ROZDANIE

Siedzę teraz w kawiarni, popijam pyszną mrożoną kawę i nie mogę uwierzyć, że dziś mija trzeci rok prowadzenia tego bloga. Wydaje mi się to tak surrealistyczne, jak tylko jest to możliwe. Trzy lata temu siedziałam w moim pokoju i zastanawiałam się, czy ktoś w ogóle przeczyta mojego pierwszego posta. Pamiętam jak dziś, że w komentarzach napisałam do kilku blogerek, które podziwiałam i podziwiam do dziś (których blogi czytałam i czytam z wielką chęcią, codziennie sprawdzając, czy dodały coś nowego) z informacją o tym, że stawiam pierwsze kroki w świecie kosmetycznej blogosfery. Od samego początku spotkałam się z bardzo pozytywnym odzewem i muszę przyznać, że jest to jedna z rzeczy, które bardzo cenię w naszej społeczności - jest pełna wsparcia, zainteresowania i skora do bezinteresownej pomocy. Jest to piękne i bardzo wartościowe, mamy się czym pochwalić!

Trzy lata - długo, krótko? W kontekście bloga jest to dla mnie bardzo długi okres, choć minął w mgnieniu oka. Zaczynając, nie traktowałam blogowania do końca poważnie, jakoś nie docierało do mnie, że moje posty mogą dotrzeć do większego grona czytelników. Szczerze mówiąc, chyba dopiero po 1,5 roku działalności bloga zdałam sobie sprawę, że mimowolnie projekt ten zaczyna robić się coraz większy, a blogowanie weszło mi w krew. Stałam się częścią społeczności, a pisanie dla Was to niesamowita przyjemność - tym większa, im większy odzew pod każdym postem.

Chciałam Wam podziękować z całego serca, za to, że jesteście. Po prostu. Wiem, że nie zawsze macie czas zostawić komentarz, ale wiem, że jesteście, czytacie i obserwujecie. Pamiętajcie, że zawsze możecie napisać do mnie maila lub zapytać o coś w komentarzu, zawsze odpisuję :)




piątek, 28 lutego 2014

Miesiąc w zdjęciach - luty 2014

Naprawdę luty miał tylko 28 dni? Działo się tyle i miałam tyle do roboty, że wydawał się o wiele dłuższy... Mimo choroby muszę przyznać, że w tym roku z dnia na dzień jest tylko lepiej! Oby kolejne miesiące były równie udane.



wtorek, 31 grudnia 2013

Dziękuję za 2013!

Chciałabym Wam bardzo serdecznie podziękować za to, że spędziliście ze mną kolejny już rok. Muszę przyznać, że był to dla mnie najcięższy rok ze wszystkich - spotkało mnie wiele przyjemności i niesamowitych chwil, poznałam świetnych ludzi, a ci znani mi od dawna nadal są dla mnie bardzo ważni. Tyle podróży, imprez, spotkań, aż trudno to wszystko policzyć! Niestety oprócz wzlotów były również upadki, naprawdę wiele upadków. Jednak jestem myśli, że sprowadzają nas na ziemię i procentują pozytywnymi zmianami w życiu. Jestem pewna, że nadchodzący rok będzie niesamowity, być może najlepszy z dotychczasowych. Nastawiam się na wiele nowych wrażeń i życzę Wam, żeby 2014 był pełen pozytywnych chwil i ludzi :)
W bonusie dodaję zdjęcie moich sylwestrowych paznokci i makijażu :)









Życzę wszystkim świetnej zabawy!


peace&love,
Rebelious lady


wtorek, 24 grudnia 2013

Spełnienia świątecznych marzeń!

Drogie Czytelniczki i Czytelnicy,
W tym roku z okazji świąt Bożego Narodzenia chciałabym Wam życzyć spełnienia wszystkich marzeń, bo to one nadają sens naszemu życiu, a także dużo wiary w siebie i swoje możliwości, dumy z osiągnięć i nauki z porażek, wielu niesamowitych ludzi w swoim otoczeniu oraz niezapomnianych przeżyć w nadchodzącym roku! Mam nadzieję, że dzisiejszy wieczór spędzicie w rodzinnym gronie w niepowtarzalnej atmosferze i z przepysznym jedzeniem, oczywiście :) Wszystkiego najlepszego!




peace&love,
Rebellious lady



piątek, 22 listopada 2013

Raw beauty

Kiedy Agata, która ma nosa zapoczątkowała posty raw beauty, czyli w wolnym tłumaczeniu czyste, surowe piękno, byłam zachwycona. Tak wiele dziewczyn ma opory przed wyjściem gdziekolwiek bez make up'u i nie wyobraża sobie iść do ludzi bez miliona kosmetyków na twarzy... Przyznam się, że sama przez jakiś czas byłam w tej pułapce, złapana przez obietnicę nieskazitelnego wyglądu i upiększenia. Na szczęście w porę się obudziłam i dałam sobie z tym spokój. Przecież kosmetyki mają podkreślać nasze piękno, a nie je maskować, a najlepszym sposobem na życie w zgodzie z samą sobą jest zaakceptowanie swoich niedoskonałości i skupienie się na naszych najlepszych cechach. Każda z nas ma kompleksy, to normalne, ale nie dajmy się zwariować! Większości rzeczy, które potrafią doprowadzić nas do szału, otaczający nas ludzie czasem nawet nie zauważają... Zastanówcie się - czy przeszkadza Wam, że Wasza przyjaciółka ma pryszcza/zmarszczkę/górną wargę mniejszą niż dolną? To tak naprawdę nie ma znaczenia.





Tak wyglądam po przebudzeniu - rozczochrana, z sińcami pod oczami, policzkiem pełnym czerwonych kropek i cerą daleką od idealnej. Uśmiechnięta.

Jeśli jesteście tego samego zdania, co ja, koniecznie dodajcie swoją wersję raw beauty na bloga/instagrama/tweetera i pokażcie światu, że kosmetyki to tylko dodatek do naszej urody, bo wszystkie jesteśmy piękne!


peace&love,
Rebellious lady


niedziela, 10 listopada 2013

Miesiąc w zdjęciach - październik 2013

Jak co miesiąc przyszedł czas na podsumowanie w zdjęciach. Muszę przyznać, że październik był naprawdę udany, choć pełen pracy. Co robiłam? Zobaczcie!




Szczecin najpiękniejszy jest nocą, a upiększają go świecące kostki. Mam słabość do świateł i luminescencji, a kostki to moim zdaniem świetny pomysł na oświetlenie deptaku :)
Przypomniałam sobie o Jelly Beans, które poza świetnymi smakami przekonują mnie swoim wyglądem - przypominają mi smocze jaja i kojarzą mi się ze świetną serią książek Dziedzictwo (te od Eragona).
Na poprawę humoru wybrałyśmy się ze współlokatorką na ciacho do Coffee Heaven, caramel brownie polecam wszystkim fankom toffie!
Wypróbowałam też kawior na paznokcie, o czym możecie przeczytać TU - wygląda cudownie, a kosztuje niewiele. Zrecenzowałam dla Was też liner w słoiczku, do przeczytania TUTAJ :)





Zazwyczaj nie kupuję kawy w Starbucksie, ale musiałam skusić się Pumpkin Spice Latte - jest cudowna, szkoda, że jest dostępna tylko z okresie jesiennym. Potem była też gorąca czekolada z ciachem z Columbusa w Meeting Poincie, świetna miejscówka w Szczecinie!
Tradycyjnie musiał pojawić się Franciszek, król kanapy :)
W tym miesiącu odkryłam płytę AM Arctic Monkeys i dawno nic tak bardzo nie przypadło mi do gustu. Wszystkie piosenki są świetna i krążek ma bardzo charakterystyczną atmosferę, jestem zachwycona!
Na koniec bawiłam się w przebieranie, w tym roku byłam nazi zombie z dziurą po kuli. Robienie takiego makijażu to kupa śmiechu, chyba będę robić to częściej :P


A jak Wam minął ten miesiąc? 

peace&love,
Rebellious lady


piątek, 1 listopada 2013

WYNIKI jesiennego rozdania!

Ledwo się obejrzałam, a tu już listopad... Przepraszam, że wyniki ogłaszam tak późno, ale dopiero dziś od czasu ostatniego posta miałam czas usiąść i odpocząć. Niesamowite uczucie, polecam ;)
Przypominam, że nagrodą jest 5 wosków firmy Yankee Candle. A teraz najważniejsze, czyli kto został zwycięzcą? Maszyna losująca jest pusta, następuje zwolnienie blokady...





Wygrywa kleopatre! Dla przypomnienia komentarz zwyciężczyni:




Mail został wysłany, proszę o pilny kontakt w sprawie wysyłki nagrody :)



peace&love,
Rebellious lady


sobota, 24 sierpnia 2013

50 faktów o Buntowniczce

Trochę zwlekałam w tym tagiem, mimo że bardzo mi się podoba - uwielbiam czytać ciekawe szczegóły o blogerkach, które obserwuję, bo mam wtedy wrażenie, że znam je osobiście. Zastanawiałam się, czy będzie
Wam się chciało czytać tak długą listę, ale mam nadzieję, że darzycie ten tag taką samą sympatią jak ja :)

nie wiedziałam, jakie zdjęcie dodać do tego posta, więc jestem ja z torebką :D



1. Mój nick początkowo miał brzmieć shesarebel (she-s-a-rebel), ponieważ zainspirowała mnie jedna z moich ulubionych piosenek Green Day'a o takim tytule. Okazało się jednak, że był już zajęty, więc musiałam trochę pokombinować. Było kilka wersji, ostatecznie zdecydowałam się na Rebellious lady. Teraz jak o tym myślę, to cieszę się, że tamten nick nie był dostępny, bo pewnie niewiele osób by go rozszyfrowało.

2. Uwielbiam czekoladę. To już jest uzależnienie. Krąży nawet legenda, że mam dwa żołądki: na normalne jedzenie i na czekoladę właśnie. Zawsze bawi mnie napis przy tabeli kaloryczności - "jedna porcja - 20g"... Dla mnie jedna porcja to tabliczka :D

3. Oprócz tego absolutnie kocham toffi, karmel, krówkę, kajmak i wszystkie podobne do tego smaki.

4. Śpię na brzuchu.

5. Słucham rocka i metalu. Uwielbiam też koncerty, bo nic nie zastąpi atmosfery przy muzyce na żywo. Najlepsze koncerty na jakich byłam to występ Slasha z Mylesem Kennedym oraz Iron Maiden.

6. Skończyłam szkołę muzyczną I stopnia na fortepianie.

7. Mam czarnego kota, który nazywa się Franciszek Baltazar. Co zabawne, zazwyczaj nie używam tych wymyślnych imion, które są formą żartu. Po prostu zwracam się do niego per "kot". Nie odmieniając.

8. Bardzo lubię styl rockowo-militarny i mam wiele takich ubrań.

9. Jakieś pół roku temu odkryłam ASMR i od tego czasu są to moje drugie ulubione filmiki na youtubie zaraz obok wszystkich beauty guru.

10. Kocham czytać - nie tylko książki, ale też poezję. Uwielbiam serię Harrego Pottera, Mistrza i Małgorzatę, a moimi ulubionymi poetami są Zbigniew Herbert oraz Maria Pawlikowska-Jasnorzewska. Poza tym mam wielki sentyment do fantasy.

11. Lubię też oglądać filmy i chodzić do kina, jednak bardzo denerwuje mnie sytuacja spotykana często w multipleksach, gdzie nie wszyscy umieją zachować się odpowiednio. Nie przeszkadza mi, gdy ktoś głośno się śmieje lub czasem komentuje, ale odbieranie telefonu czy rzucanie popcornem to już przesada. Wydaje mi się, że najlepszym filmem, jaki widziałam, była Incepcja, ale pierwsze miejsce na mojej prywatnej liście ulubionych filmów nie jest pewne. To znaczy mam grupkę ukochanych filmów i trudno mi się zdecydować, który jest numerem jeden. Dziś obejrzałam The Perks of Being a Wallflower i jestem pod wielkim wrażeniem - film z marszu znalazł się we wcześniej wspomnianej grupce.

12. Jestem typem człowieka, który bardzo lubi przebywać z interesującymi ludźmi, więc uwielbiam wszelkiego rodzaju imprezy, spotkania i wypady. Wiem też, że gdy planujemy coś z przyjaciółmi, to na pewno nie będziemy się nudzić!

13. Nie wierzę w pechowość trzynastki.

14. Trzy cechy charakteru, które najbardziej cenię to inteligencja, poczucie humoru i szczerość.

15. Chciałabym mieć tatuaż i jestem pewna, że kiedyś go sobie zrobię.

16. Lubię biegać, choć kiedyś była to jedna z najbardziej znienawidzonych przeze mnie rzeczy. Zawsze mówiłam "ja nie biegam". A tu taka niespodzianka.

17. Wierzę, że jeśli ktoś bardzo chce spełnić swoje marzenia i da z siebie wszystko, to bez wątpienia uda mu się osiągnąć cel.

18. Lubię gry komputerowe. Kiedyś namiętnie oglądałam let's play'ie Rocka i Roja (serdeczna tarcza dla wtajemniczonych), teraz trochę od tego odeszłam ze względu na brak czasu. Chociaż przyznaję, szybciej zabiło mi serce, gdy zobaczyłam zapowiedź Wiedźmina 3...

19. Codziennie słucham muzyki. Jestem uzależniona od Spotify i muzyki na moim telefonie...

20. Na co dzień używam drugiego imienia i mam zamiar kiedyś zamienić miejscami pierwsze i drugie imię.

21. Absolutnie uwielbiam seriale... To straszne uciążliwe, bo gdy zacznę nową serię, to wciąga mnie jak wir... Bo przecież obejrzę jeszcze tylko jeden odcinek. I jeszcze jeden. Ewentualnie dwa sezony :D Mam za sobą już Friends, Pretty Little Liars, Big Bang Theory, One Tree Hill i Misfits.

22. Czasem dla odmóżdżenia oglądam Ekipę z New Jersey albo Snooki & JWOW i śmieję się z ludzkiej głupoty. Tak po prostu.

23. Codziennie rano przy śniadaniu sprawdzam Instagrama i Twittera.

24. Niesamowicie smakuje mi kawa i mogłabym pić ją na okrągło.

25. Bardzo chciałabym zmienić layout bloga, ale niestety chyba moje umiejętności nie są wystarczające, żeby osiągnąć efekt, jaki mam w głowie...

26. Chciałabym mieć tableta.

27. Jestem fanką modelek z Victoria's Secret, bo nie są wychudzone i mają piękne uśmiechy, gdy wychodzą na wybieg, co jest raczej rzadkością w świecie mody.

28. Kocham podróżować i w przyszłości chciałabym mieć wystarczająco pieniędzy, by móc odwiedzić wszystkie wymarzone miejsca.

29. Nie mogłabym już żyć bez mojego iPhona. Jest tak użyteczny, że planuję przez niego większość rzeczy, kontaktuję się ze wszystkimi i właściwie to robię nim prawie wszystko. Wiem, że kolejnym telefonem, który zakupię, będzie również ten od Apple, tylko że nowy model. 

30. Przez większość czasu mam pomalowane paznokcie - bardzo rzadko się zdarza, żebym wyszła z domu bez lakieru na paznokciach. 

31. Lubię jeździć pociągami i komunikacją miejską.

32. Nie jem innego mięsa niż kurczak i ryba.

33. Tańczyłam taniec towarzyski przez 9 lat. Chciałabym wrócić do zajęć, może niekoniecznie tego gatunku tańca, ale ta myśl pojawia się w mojej głowie coraz częściej.

34. Nigdy nie farbowałam włosów. Ale jeśli miałabym to zrobić, to pewnie byłby to jasny blond.

35. Jestem nocnym markiem. Nie lubię wstawać i pracować od rana, wolę wyspać się do południa i wtedy mogę siedzieć do późnej nocy.

36. Przez prawie cały rok jestem biała jak ściana, jedynie w wakacje łapię trochę słońca, po czym wszystko szybko wraca do stanu pierwotnego. W tym roku jest trochę inaczej, bo często jeździłam na plażę, więc jestem trochę ciemniejsza niż zazwyczaj.

37. Gdy przygotowuję makijaż na bloga, zazwyczaj maluję tylko jedno oko, bo tylko jedno fotografuję :)

38. Są ludzie, których inspiruje przyroda, sztuka, żywioły, przedmioty... Mnie inspirują inni ludzie.

39. Nie lubię, gdy ktoś dużo narzeka, bo lubię dostrzegać pozytywne strony życia.

40. Mam starszą siostrę, która jest dla mnie bardzo ważna i nie potrafiłabym bez niej żyć.

41. Lubię latać samolotami i jeśli jest taka możliwość, to właśnie w taki sposób podróżuję w wakacje.

42. Uwielbiam chodzić do restauracji, próbować nowych potraw i odkrywać nieznane mi wcześniej smaki.

43. Niesamowitą przyjemność sprawia mi dawanie i dostawanie prezentów. Kocham niespodzianki.

44. Aktualnie używam perfum CK One Shock i jestem w nich absolutnie zakochana.

45. Bardzo lubię nosić sukienki, ale mam ich niewiele w mojej szafie, dlatego planuję uzupełnić braki w tym temacie na najbliższych zakupach :)

46. Wynajdowanie nowych, użytecznych aplikacji sprawia mi frajdę, dlatego często grzebię w App Store w poszukiwaniu czegoś interesującego.

47. Nie lubię robić zakupów przez internet. Boję się, że przelew nie dojdzie, że produkt będzie inny, że paczka po drodze się zgubi lub zniszczy... Poza tym zazwyczaj muszę chodzić z awizo po paczkę na pocztę, bo listonoszowi nie chce się jej wnosić na czwarte piętro. Ale tak poza tym, to bardzo lubię dostawać paczki :D

48. Kocham przebierane imprezy, Halloween i wszelkie inne okazje, żeby wyglądać zupełnie niecodziennie :)

49. Nie mam pojęcia, dlaczego dzieci nie lubią szpinaku. Szpinak jest super.

50. Czytam wszystkie komentarze i maile oraz staram się na wszystkie odpowiadać. Codziennie sprawdzam liczbę obserwatorów i zawsze się cieszę, gdy przybędzie chociaż jeden. To dla Was tworzę bloga, więc czujcie się jak u siebie! :)


peace&love,
Rebellious lady