Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pędzle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pędzle. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 czerwca 2014

Różowe kwiaty + pędzelki do zdobień Born Pretty

Kiedy tylko dostałam paczkę od Born Pretty, nie mogłam się doczekać wypróbowania pędzelków do zdobień. Zestaw 15 różnych przyrządów do wzorków daje naprawdę wiele możliwości ozdobienia paznokci, wystarczy trochę wyobraźni i dużo umiejętności manualnych :) Moje zdobienia nie są zbyt skomplikowane, ale trening czyni mistrza i może za jakiś czas pokażę Wam coś zachwycającego.



czwartek, 1 maja 2014

New in!

Jestem, żyję, mam się dobrze! Dziś post z darami losu i nie tylko, czyli wszystkie nowości w mojej kosmetyczce. Trochę się tego uzbierało dzięki promocji w Rossmanie, nowej współpracy i mojej siostrze.
Zacznę od radosnej nowiny, jaką jest nawiązanie nowej współpracy ze sklepem internetowym Born Pretty. Do testowania wybrałam paletę 15 cieni oraz zestaw 15 pędzelków do zdobienia paznokci. Paczka leciała z daleka, ale była dobrze zapakowana i wszystko dotarło do mnie w idealnym stanie. Więcej informacji pojawi się jak tylko wszystko przetestuję.





niedziela, 26 stycznia 2014

Moje ulubione pędzle

Cierpię na niedobór pędzli. Mam ich naprawdę mało, przydałby się jakiś porządny komplet (za którym rozglądam się od jakiegoś czasu). Na razie radzę sobie z tym, co mam, a dziś pokażę Wam ulubione z mojego małego zbioru.




Zacznę od pędzli do twarzy. Może jesteście zdziwione, że tylko trzy, ale zazwyczaj tylko tych używam. Podkład nakładam palcami i jakoś nie widzę potrzeby posiadania do tej czynności dodatkowego pędzla, ale przydałby się takowy przy malowaniu innych :) 
Idąc od dołu, pierwszy jest pędzel do pudru Elite, który kupiłam w Rossmanie. Ma miękkie, rzadkie włosie, które świetnie spełnia swoją rolę. Bambusowa rączka przypomina mi trochę pędzle Ecotools. Jestem z niego zadowolona, zwłaszcza, że kosztował coś około 20 zł. 
Kolejny jest pędzel Maestro 190, czyli kulka do nakładania różu i/lub bronzera. Świetnie rozciera produkt na policzkach, nie traci kształtu mimo prania. Mógłby być troszkę bardziej miękki, ale może wpłynęłoby to na zachowanie kształtu kulki... Lubię jego długą rączkę, która jest bardzo wygodna i pozwala malować "lekką ręką". Nie wiem, ile kosztował, ponieważ wygrałam go w konkursie makijażowym :)
Ostatni jest pędzel do różu/rozświetlacza Inglot 3P (końskie włosie). Jest milutki w dotyku, a włosie jest dość rzadkie. Nie jest nowy, a trzyma się świetnie, ładnie nakłada produkt, bardziej punktowo niż Maestro. Wygląda profesjonalnie i dobrze się sprawuje.





Przechodząc do pędzli do makijażu oczu, zacznę również od dołu - pierwszy jest pędzelek do eyelinera/brwi od Essence. Kosztował około 10 zł, ale daje radę, zwłaszcza przy makijażu brwi. Polecam początkującym, którzy nie chcą wydawać od razu majątku na pędzle. Szybko się czyści i jest dość elastyczny. Trochę się rozczapierza, ale podczas prania można nad nim zapanować.
Kolejny jest pędzelek no name, który kupiłam, gdy jeszcze dinozaury biegały za oknem. Kosztował śmieszne pieniądze, ale jest niezastąpiony do nakładania wszelkiego rodzaju brokatów, cieni sypkich i tym podobnych. Sztuczne, twarde włosie, plastikowa rączka, ale czasem jest najlepszą opcją :)
Idąc w górę następny to moje drogeryjne odkrycie, czyli kulka do rozcierania z załamaniu powieki firmy AnnCo. Ma idealną wielkość i kształt, jedynie gdyby włosie było naturalne... Muszę koniecznie zaopatrzyć się w tego typu pędzelek lepszej jakości!
Ostatni jest pędzel do nakładania cieni na całą powiekę od Ecotools. To taki miękki grubasek, można nim stworzyć właściwie cały makijaż. Ma dobrze wyprofilowany kształt, który nie zmienia się po wypraniu. Kiedyś robiłam jego osobną recenzję, którą możecie przeczytać tutaj.


Koniecznie polećcie mi w komentarzach Wasze ulubione pędzle - wezmę je pod uwagę podczas kompletowania nowego zbioru :)


peace&love,
Rebellious lady

piątek, 23 sierpnia 2013

Zakupy + prezenty

Dziś post z moimi ostatnimi zakupami - dodaję, żebyście wiedziały, co w najbliższym czasie będę testować :) Na koniec mały bonus, czyli prezenty, które dostałam od mojej siostry z Rosji.





Rzęsy i pędzelek do cieniowania kupiłam w Naturze, obydwie rzeczy są nieznanej mi wcześniej firmy AnnCo. Zależało mi na kupieniu tanich kępek, żebym mogła wykorzystać je w makijażach na bloga i na specjalne okazje. Pędzelek wydał mi się całkiem przyjazny jak na tak niską cenę (mniej niż 10 zł), a że cierpię na brak pędzli, długo się nad nim nie zastanawiałam. Jak na razie sprawuje się zaskakująco dobrze, rzęs jeszcze nie testowałam, ponieważ nie mam kleju. I tu pojawia się pytanie do Was - czy oprócz kleju Duo znacie inny, może tańszy? 





Kolejnym zakupem była kredka do ust od Astor. Bardzo podoba mi się połączenie szminki z balsamem, w dodatku zamknięte w wygodnej, wykręcanej kredce. Jedyne, co stało mi na drodze do jej kupna to odcień, ponieważ nie mogłam się zdecydować, który wybrać :) Wybór padł na 011 Feeling Feline, czyli najbardziej różowy ze wszystkich dostępnych. 






Ostatnim zakupem była pianka w spray'u od got2be. Bardzo lubię tą markę, kojarzy mi się rockowo i profesjonalnie ;) Wybrałam ten produkt, bo ostatnio staram się myć włosy rano, przez co muszę je suszyć suszarką, a to sprawia, że moje naturalnie kręcone włosy się puszą. Czy ten produkt to powstrzyma? Zobaczymy.





Czas na prezenty - małe, ale cieszą :) Zestaw do paznokci z pęsetą w matrioszki oraz guma o smaku szarlotki i sernika na zimno. Nawet w Rosji takie mają, u nas pewnie będą za pięć lat ;)





Przyznam się Wam, że mam mnóstwo nowych postów w głowie, ale ostatnio nie wyrabiam się, żeby je urzeczywistnić... Zobaczę, co da się zrobić!


peace&love,
Rebellious lady

czwartek, 19 stycznia 2012

Ekologicznie & praktycznie

O pędzelkach EcoTools przeczytałam chyba z tysiąc notek i  obejrzałam mnóstwo filmików - wszystkie zachwalające i polecające. I jak tu się nie skusić? :) Na pierwszy ogień poszedł pędzel do cieni, który kupiłam w Rossmanie za ok. 16 zł.




Jedyne co mogę zrobić, to dołączyć do grona zachwyconych tym niepozornym pędzelkiem. Oczywiście jest ekologiczny i przy jego produkcji nie ucierpiało żadne zwierzątko. Całość jest bardzo lekka, ale porządna, po praniu nie wyleciał ani jeden włosek. Niezwykle miękki i delikatny, ale odpowiednio sprężysty. Cudo po prostu.
Aplikacja cieni jest szybka i przyjemna. Wielkość pędzla pozwala na błyskawiczne pomalowanie ruchomej powieki. Włosie ustawione w zaokrąglony trójkąt pozwala również zaznaczyć załamanie, więc jeden pędzel pozwala nam na wykonanie całego makijażu. 



Nie ukrywam, że mam chrapkę na kolejne pędzle, ale najpierw muszę się zastanowić czy naprawdę ich potrzebuję... :)
Wszystkim tym, którzy zastanawiają się nad kupnem, zdecydowanie polecam. Ceny nie są bardzo wysokie, a produkty świetnej jakości. EcoTools możemy kupić w Rossmanie lub na stronie iherb.com.

A Wy - miałyście styczność z tymi pędzlami? Które sztuki warto mieć w swoim zbiorze?

peace&love,
Rebellious lady