poniedziałek, 3 października 2011

I love you, autumn!

Skoro zaczął się październik, to już na dobre zaczęła się jesień. Złota, polska jesień. Moja ulubiona pora roku. Dlaczego? Uwielbiam ją za piękne kolory liści na drzewach, za wełniane, ciepłe i pachnące swetry, którymi się opatulam, za herbaty o różnych, jesiennych smakach i aromatach, za wieczory pod kocem przy kominku, za korzenne ciasteczka, za szale i szaliki, berety i zakryte buty. Za urocze płaszczyki z dwurzędowymi guzikami, za świeczki i świeczuszki. No i oczywiście za niepowtarzalny klimat Halloween czy Święta Zmarłych.




Wiem, że wiele z Was ma i lubi kominki na podgrzewacze z olejkami zapachowymi. Mój wygląda trochę jak dynia:



A oto mój mały zbiorek olejków:



Mój ulubiony to jabłko z cynamonem, pachnie oszałamiająco! :)

Codziennie rano w okresie jesień / zima / przedwiośnie robię herbatę ze sobą. Pozwala mi na to mój kubek termiczny ze Starbucks'a. Na prawdę polecam, nic się nie wylewa i spokojnie można nosić w torebce.



A to herbatki, które ostatnio często parzę. Moja ulubiona to zielona z opuncją, ale czasem mam ochotę na coś innego.



Wiele z Was może pomyśleć, że jest to post o niczym, ale chciałam po prostu pokazać Wam moje spojrzenie na jesień. Poza tym ostatnio nie mam w co rąk włożyć - mnóstwo pracy, niczym niekończąca się opowieść. Ale nie zaniedbam bloga, o nie! :)


peace&love
Rebellious lady

piątek, 30 września 2011

Kompletna klapa

Można powiedzieć, że ten tusz jest już owiany legendą o pięknie rozczesanych i pogrubionych rzęsach. Znany jest z ogromniej szczoteczki i żółtego opakowania. Przyszedł czas na recenzję tuszu Colossal Volum' Express od Maybelline.




Opakowanie (dość poręczne przez zaokrąglony kształt) zawiera 10 ml tuszu. Na nakrętce naklejona jest informacja o dystrybutorze i obietnice producenta. Ja zakupiłam wersję wodoodporną, który kosztuje chyba coś około 25 zł. Tusz od otwarcia jest ważny przez 6 miesięcy.




Tusz wyróżnia się dość dużą szczoteczką z klasycznych włosków. Ma podobny kształt do opakowania, czyli zwężane końce i zaokrąglone boki. Choć może nie jest to najważniejsza cecha tuszu do oceniania, śmierdzi dość mocno - trochę mi to przeszkadza, ale nie na tyle, żeby go nie używać.

Główne obietnice producenta to kolosalne pogrubienie i brak grudek. Nonsens! Nie ma mowy o pogrubieniu, co najwyżej o zaznaczeniu i lekkim podniesieniu rzęs. Ale to robi każdy tusz, nawet Essence za 10 zł! Chyba, że nałożę za 3-4 warstwy, ale to już przesada, bo nie tego oczekiwałam. Brak grudek? Bardzo śmieszne. Jeśli dobrze nie "wyczyszczę" szczoteczki z tuszu po wyjęciu jej z opakowania, grudki gwarantowane. No i najważniejsze, czyli wodoodporność... A właściwie jej kompletny brak. Po 3 godzinach miałam odbite rzęsy na górnej powiece, a po 5 zaczyna się kruszyć... Załamka. 

Myślałam, że uratuje go ta kultowa już szczoteczka. Nic bardziej mylnego - ciężko się manewruje przy kącikach, nie sięgamy do nasady rzęs. Zdarzało mi się też często pomalować nie chcący kawałek powieki, który musiałam potem czyścić z tuszu i przez to niszczyłam sobie makijaż. Co prawda nie ma problemu ze zmywaniem, ale jest to pozytywna kropla z morzu minusów.



Na zdjęciu widać rzęsy pomalowane Colossalem. Można też zauważyć osypany tusz na dolnej powiece.



Choć u mnie tusz kompletnie się nie sprawdził (z resztą jak większość produktów tej firmy) wiem, że jest wiele kobiet dla których jest to kosmetyk nr 1. Jeśli jeszcze go nie miałyście, możecie go kupić, ale sądzę, że rozsądniej będzie dołożyć troszkę i zainwestować w lepszy lub po prostu kupić tańszy, np. z Essence - poziom jest niestety taki sam.

Miałyście ten tusz? Może dla Was jest KWC? Jestem bardzo ciekawa!
Przypominam też o nowo założonym Bazarku, który znajdziecie w zakładkach :)


peace&love,
Rebellious lady

środa, 28 września 2011

Bazarek :)


Przeglądając moją kolekcją kosmetyków doszłam do wniosku, że choć nie jest ich ogrom, to część z nich leży i się marnuje. Zainspirowana sabbathą z bloga Spooky Nails, postanowiłam otworzyć bazarek. Będzie to miejsce, w którym umieszczę zdjęcia i opisy niepotrzebnych mi produktów. Chętni mogą zakupić lub wymienić się ze mną :) Myślę, że to dobry pomysł, mam nadzieję, że Wam się spodoba.

A oto pierwsze bazarkowe łupy:







Bazarek znajdziecie w zakładkach :)


peace&love
Rebellious lady



poniedziałek, 26 września 2011

Niczym rajski ptak

Jak już wspominałam we wcześniejszym poście, nawiązałam współpracę z firmą KKCenterHK, która ma w swoim asortymencie sztuczne rzęsy, ozdoby do paznokci i kosmetyki kolorowe. Bardzo się cieszę, ponieważ jest to moja pierwsza współpraca i czuję, że moja praca została doceniona :)




Paczka nadana była AŻ z Hong Kongu, ale przyleciała cała i zdrowa. Opakowanie rzęs jest bardzo solidne jak na tego typu pudełka, mamy pewność, że nic się z nimi nie stanie. Ale teraz najważniejsze - co kryje owo pudełko?





Fantastyczne rzęsy zakończone pomarańczowym piórkiem. Wybrałam je, ponieważ na pewno świetnie będą wyglądać w karnawale czy innej imprezie.
Co do jakości - uważam, że to jedne z lepszych rzęs jakie trzymałam w dłoniach. Choć nie próbowałam tych od Inglota czy firm stricte produkujących rzęsy, uważam że są elastyczne i łatwo dopasować je do kształtu oka. Są dość długie, może tego nie widać na zdjęciach, bo mam w miarę długie naturalne.





Podsumowując, jeśli macie ochotę wypróbować rzęsy od KKCenterHK, to serdecznie polecam! Dobrze wykonane powinny posłużyć na wiele eksperymentów makijażowych.


Bardzo dziękuję firmie KKCenterHK za współpracę i świetny kontakt. Fakt, że produkt był sponsorowany nie wpływa w żaden sposób na moją opinię.

PS Wybaczcie mi wszystkie niedociągnięcia w przyklejaniu rzęs, ale ostatnio jestem na maxa zabiegana i musiałam naprawdę się streszczać. Zaraz wracam do obowiązków ;)

peace&love,
Rebellious lady

środa, 21 września 2011

Monochromatycznie, czyli poskramiamy czerwień

Przeglądając magazyny z nowościami i trendami na ten sezon, zauważyłam często pojawiające się zestawienia ubrań w tym samym odcieniu. Postanowiłam, że coś takiego co jakiś czas zaproponuję Wam na blogu. Na pierwszy ogień idzie czerwień, bo wiele kobiet ma z nią problem.

Czerwień w makijażu

To dość trudny kolor w makijażu, ponieważ źle nałożony powoduje efekt spuchniętych, zmęczonych oczu. Ale jeśli nabierzemy wprawy, możemy stworzyć naprawdę imponujący, acz prosty makijaż. Ważne, żeby cała powieka i okolice były jednolite - można użyć do tego podkładu, korektora lub cielistego cienia w musie. Lepiej też nie rozcierać tego koloru pod sam łuk brwiowy - osiągniemy efekt podbitego oka, a przecież tego nie chcemy. Można natomiast użyć do tego innych kolorów, np. ciemnego brązu lub fioletu (umiejętnie). Ja ograniczyłam się do powieki ruchomej, bo chciałam by makijaż był monochromatyczny. W przypadku czerwieni nie polecam też wykończenia perłowego. Warto rozświetlić wewnętrzny kącik i dodać białą kredkę na linię wodną - otworzy i odświeży spojrzenie.





Czerwień na ustach to klasyk. Czasem wystarczy się przypudrować, wytuszować rzęsy, nałożyć szkarłatną szminkę i jesteśmy gotowe do wyjścia. Odcieni jest mnóstwo, więc każda znajdzie coś dla siebie. Moja dzisiejsza propozycja to czerwień ze złotym połyskiem, pasująca do mody na wykończenia metaliczne.





Oto czerwienie zamieszkujące moją kosmetyczkę:



- Kobo Mono Eyeshadow, 108 Wild Starwberry
- Sleek Caribbean Curacao - Bloody Mary
- Vipera Cream Color nr 38



Czerwień w stroju

Nie noszę wiele ubrań w tym kolorze - mam tylko płaszcz, bluzkę, żakiet i spodnie. Ale wbrew modzie na pewno nie ubrałabym się od stóp do głów z jeden, jedyny odcień. Pokażę Wam moją propozycję na weekend lub do pracy (z modyfikacją).

Akcentem kolorystycznym w tym przypadku będą spodnie rurki. Do tego lekka bluzka z czerwonym elementem (usta narysowanej kobiety), skórzana kurtka, czarne szpilki i kapelusz. To bardzo w moim stylu, choć na co dzień założyłabym moje Conversy. Jeśli chciałybyście założyć coś takiego do pracy, polecam zamienić bluzkę na białą koszulę, a skórę na marynarkę. 





Powiem Wam szczerze, że miałam opory przed dodaniem tego zdjęcia, bo mam ogromne kompleksy, ale bez zdjęcia na mnie nie zrozumiecie, co autor miał na myśli ;) 



Czy taki post Wam się podoba? Proszę, napiszcie mi, to dla mnie ważne :)


peace&love,
Rebellious lady

poniedziałek, 19 września 2011

Współpraca - KKCenterHK

Mam dla Was niespodziankę - producent KKCenterHK skontaktował się ze mną, proponując mi współpracę :) W związku z tym w niedługim czasie pojawi się na blogu recenzja tych oto sztucznych rzęs:




Od razu uprzedzam, że moja opinia będzie obiektywna :)


PS Jest już Was 200! Jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu - poza tym mam już na oku parę rzeczy na małe rozdanko... ;)


peace&love
Rebellious lady

niedziela, 18 września 2011

Moje lakiery

Dziewczyny, które obserwują mnie od samego początku na pewno pamiętają tło pierwszych zdjęć: róże na niebieskim tle w stylu vintage. Jest po pudełko z szufladkami, w których trzymam moje lakiery i przyrządy do paznokci. Dziś pokażę Wam mój zbiór malowideł do pazurków :)





Top coaty:
- Essence Multi dimention 
- Essence Matt Top coat
- Sensique Keratin nutrition




Catrice:
- 370 Just Berried!
- 460 In The Bronx
- 060 Bloody Mary To Go
- C03 Beam Me Scotty!




Essence:
- 38 Choose Me!
- 54 Trust In Fashion




H&M:
- Paradies Pink
- Sunset Dreams




My Secret:
- 142 Raspberry
- 143 Orange
- 140 Lilac




Butterfly Single:
- 405
- 326




Wibo Extreme Nails:
- 81
- 58




Vipera:
- Jumpy (nr się zdarł)
- Salamandra - pękający nr 6




Inne:
- Hean Colour Obsession 495
- p2 Color Victim 520 trouble




- AllePaznokcie 786
- Eveline Colour Instant 625



Choć nie jest to tag, to zapraszam Was do pokazania swoich kolekcji :)


peace&love,
Rebellious lady