piątek, 2 marca 2012

Akcja paznokciowa, tydzień szósty: Kwiatki

Przybywam z obiecanymi kwiatowymi paznokciami. Od razu mówię, że pomysł nie jest w 100% mój, zainspirowałam się filmikiem na youtube. Postanowiłam ozdobić paznokcie różami w stylu vintage - wyszło dziewczęco, ale nie cukierkowo. Kwiaty i listki namalowałam przy pomocy nowości Essence - pędzelka do zdobień. Jak poużywam go trochę dłużej, to zrobię recenzję.



Mam wrażenie, że gorszy okres minął i mam nowy przypływ energii i weny twórczej. Dziś mam zamiar się wyspać, ale jutro od rana zaczynam porządkami i planowaniem niespodzianki dla Was! :)


peace&love,
Rebellious lady

czwartek, 1 marca 2012

Czujesz miętę?

Ten lakier kupiłam podczas jednej z kosmetycznych akcji Biedronki. Wpadł mi w oko, a że nie miałam jeszcze żadnego miętowego odcienia, wylądował w mojej kolekcji. Mowa o Eveline Colour Instant 625.




1. Dostępność - 1 (sądzę, że znajdziecie go w mniejszych, niesieciowych drogeriach)
2. Cena - 1 (ok. 9 zł za 12 ml)
3. Kolor - 1 (ładna mięta, choć z mocną domieszką jasnego błękitu)
4. Aplikacja - 0 (lakier należy do bardzo rzadkich i lubi się rozlewać)
5. Pędzelek - 1 (zwyczajny, bez udziwnień)
6. Krycie - 0 (potrzeba 2 grubszych lub 3 cieńszych warstw do pełnego krycia)
7. Wysychanie - 1 (w normie)
8. Współpraca z innymi preparatami - 1 (bez zarzutów)
9. Trwałość - 1 (dwa, trzy dni bez odprysków)
10. Zmywanie - 1 (szybkie, łatwe i przyjemne)

Moja ocena: 8/10

Łączy mnie z nim prawdziwa love-hate relationship. Latem potrafiłam nosić go bite 2 tygodnie i nie mogłam się na niego napatrzeć. Za to przez ostatnich parę miesięcy miałam ochotę go wymienić, jakoś mi się odwidział... Za to teraz jak na niego patrzę, to chyba znów zaczynamy się lubić.
Na zdjęciu wyszedł dość niebiesko i kremowo, ale musicie mi wierzyć, że jest to mięta z lekkim shimmerem, który w magiczny sposób nie jest widoczny na paznokciach.
Jest to mój pierwszy lakier z Eveline, ale chyba również ostatni. Nie przekonał mnie na tyle, żebym kupiła inne sztuki. Mimo wszystko jestem pewna, że będzie świetnie wyglądał podczas słonecznych, wiosennych dni.


A Wy - znacie dobrze lakiery Eveline? A może polecacie inne kosmetyki tej firmy? Podzielcie się swoim zdaniem! :)


peace&love,
Rebellious lady


poniedziałek, 27 lutego 2012

Step by step: Cytrusowe orzeźwienie

Wielkimi krokami zbliża się wiosna - przynajmniej z moim mieście coraz częściej świeci słońce i temperatura rośnie. Dlatego postanowiłam zmalować coś energetycznego, co pomoże mi wprowadzić się w wiosenny nastrój. I choć jest banalnie prosty, ma w sobie "to coś".
Ten makijaż jest inspirowany make up'em pewnej pani sprzedawczyni w New Look'u. Coś mi się wydaje, że tego typu kolory będą trendem przyszłego sezonu.



1. Przygotowuję oko - nakładam bazę i układam brwi. Użyłam bazy Hean oraz odżywki do rzęs i brwi Miss Sporty.



2. Na całą ruchomą powiekę nakładam żółty, matowy cień. Żeby jeszcze wzmocnić pigment, użyłam do tego płaskiego, zmoczonego pędzelka.




3. Rysuję czarną, grubą kreskę z jaskółką. Użyłam eyelinera w żelu z Catrice.



4. Mocno tuszuję rzęsy i gotowe!





Mam nadzieję, że makijaż zainspiruje Was do innych wiosennych makijaży :)

Pozwólcie, że napiszę jeszcze kilka ogłoszeń parafialnych:
Przepraszam, że nie dodałam żadnego kwiatowego mani do akcji paznokciowej, ale wynika to z dwóch poniższych powodów:
- miałam usuwaną koleją ósemkę (na szczęście już ostatnia) i odżywiam się ciapciami niczym bobas oraz ketonalem
- pamiętacie, jak prosiłam Was o trzymanie kciuków? Niestety nie udało się i jestem trochę podłamana, a co z tego wynika, mam zero inwencji twórczej.
Postaram się nadrobić i wstawić kwiatowe zdobienie jeszcze w tym tygodniu, bądźcie cierpliwe :)


peace&love,
Rebellious lady



piątek, 24 lutego 2012

Twitt, twitt :)

Ostatnio chodził mi po głowie pomysł założenia Twittera - to dobry sposób by szybko skontaktować się z innymi blogerkami, jak i z Wami - czytelniczkami :) Dlatego proszę Was, abyście napisały mi wasze nicki, a ja postaram się Was znaleźć. Jeśli nie macie Twittera - nic straconego! Możecie go obserwować bez zakładania konta, choć nie zajmuje to wiele czasu. Teraz dzięki małemu, niebieskiemu ptaszkowi będę informować Was o wszystkim na bieżąco :)



Link do mojego Twittera możecie znaleźć w pasku bocznym, gdzie od dzisiaj znajduje się okienko z odnośnikiem. 

Przychodzi mi na myśl takie podsumowanie: kiedyś była poczta gołębia, teraz jest twittowa :)


peace&love,
Rebellious lady

Awangardowo

Wczoraj zrobiłam pracę na konkurs u asd525, którą znają wszystkie zapalone widzki kosmetycznych vlogów. Tematem jest makijaż awangardowy, więc pomyślałam, że pójdę na całość. Chciałam zrobić coś, co kompletnie przełamie makijażową rutynę - zaznaczyłam wewnętrzny kącik zamiast zewnętrznego, cienie roztarłam aż do skroni, użyłam nasyconych kolorów i doczepiłam pióra. Teraz pozostaje mi nic innego jak czekać na wyniki i mieć nadzieję, że uda mi się coś wygrać! :)




Trzymajcie za mnie kciuki! :)


peace&love,
Rebellious lady

środa, 22 lutego 2012

Rzęsy do nieba?

Tusz IsaDora WigWham wygrałam w konkursie - jak już wspominałam przy innych kosmetykach, bardzo się z tego cieszę, ponieważ firma ta nie należy do najtańszych. Tym bardziej ucieszyłam się z tuszu, bo tego typu produktów używam codziennie i idą jak woda :)


Pierwsze, co się rzuca w oczy to czarno-różowe opakowanie. Jest dość małe jak na tusz, ale zawiera 11 ml produktu. Jest dostępny tylko w odcieniu 01 Black magic

Tusz ma bardzo ciekawą szczoteczkę, której nigdy wcześniej nie spotkałam. Jest to spiralka ułożona z pojedynczych, sztywnych włosków. Jest nawet wygodna, trzeba tylko przed nałożeniem produktu "oczyścić" końcówkę z nadmiaru tuszu.


Wielką zaletą tego tuszu jest jego trwałość - dopiero po ok. 8 godzinach może (nie musi) zacząć lekko się odbijać na górnej powiece/pod okiem. Jednak na mnie trzeba brać poprawkę, ponieważ notorycznie przecieram oczy i nie potrafię się tego oduczyć. Warto również zaznaczyć, że nie podrażnia wrażliwych oczu.

Efekt, jaki daje produkt przy jednej i dwóch warstwach:



Jeśli chodzi o rozdzielenie rzęs, to nie sugerujcie się zdjęciem - używam grzebyczka z Inglota (genialny! - jeżeli chcecie, mogę go opisać). Niestety tusz potrafi mocno posklejać rzęsy. Trzeba dojść do wprawy, żeby uzyskać taki efekt bez pomocy innych przyrządów. 

I jeszcze jedno - nie zrażajcie się o niego, jeżeli nie sprawdzi się świeżo po otwarciu. Tak jak większość tuszy działa znacznie lepiej, gdy troszkę podeschnie.

Podsumowując, bardzo polubiłam ten tusz, ale nie zostanie moim ulubieńcem (którym od dawien dawna jest L'Oreal Telescopic). Ładnie pogrubia i wydłuża rzęsy, ale potrafi je mocno skleić. Jednak uważam, że jest dobrym kosmetykiem wartym kupna, jeśli tylko nie odstrasza Was cena 49 zł. 

Miałyście ten tusz? Co o nim sądzicie? 
Napiszcie mi również, który tusz jest Waszym ulubionym - być może znajdę następcę ulubieńca wśród Waszych typów :)


peace&love,
Rebellious lady

niedziela, 19 lutego 2012

Akcja paznokciowa, tydzień piąty: Paski

Przepraszam Was za kolejną nieobecność, naprawdę staram się pisać kiedy mogę, ale ostatnio miałam problemy ze zdrowiem. Teraz czuję się już dobrze i postaram się zrobić notki zapasowe w razie czego :)

Dziś paznokcie paskowe - postanowiłam zrobić coś w stylu gradientu w niebieskim. Na wszystkie paski (wykonane przy pomocy taśmy klejącej) nałożyłam jeden z moich ulubionych lakierów Essence 38 Choose me! Efekt niezwykle mi się podoba i uważam, że to jeden z lepszych mani całej akcji.



I małe pytanie do Was - o czym bardzo chciałybyście poczytać na moim blogu? Postaram się spełnić Wasze prośby, bo przecież to dla Was tworzę bloga :)

peace&love,
Rebellious lady