niedziela, 17 maja 2015

Paznokcie żelowe - czy warto?

Nigdy nie nosiłam paznokci żelowych i nie miałam ich w planach, ale gdy niedługo przed studniówką spadłam ze schodów i połamałam prawie wszystkie paznokcie (przy czym resztę i tak musiałam skrócić), postanowiłam pierwszy raz w życiu zrobić sobie żele. Na co dzień moje naturalne paznokcie są stosunkowo długie i źle się czułam z myślą, że na studniówkę miałabym pójść z paznokciami spiłowanymi na zero. Nie wiedziałam, czego się spodziewać, a teraz, z perspektywy czasu, mam dość mieszane uczucia.




Do salonu przyszłam ze zdjęciem na telefonie, żeby pokazać mniej więcej, jaki kształt i długość paznokci chciałabym uzyskać. Po całkowitym spiłowaniu wystającej płytki nałożony został przezroczysty żel, który utwardza się za pomocą lampy UV. Utwardzanie go na palcach od małego do środkowego nie bolało w ogóle, na wskazującym trochę, natomiast na kciukach płytka mnie piekła i przez to zabieg nie był do końca przyjemny. Na moją uwagę na temat tego bólu pani odpowiedziała, że może to trochę boleć dlatego, że żel "wgryza się" w płytkę i czasami proces ten może być bolesny. Później żel został spiłowany do odpowiedniego kształtu, zrównany z drugą ręką. Na koniec wybrałam czerwony lakier hybrydowy, który został nałożony na żel i utwardzony, a w ręce wmasowany został balsam. Na zdjęciu powyżej uwieczniłam efekt, który uzyskałam. 

Bałam się, że paznokcie będą wyglądały sztucznie. Na szczęście większość moich koleżanek nie zauważyła różnicy, część była zdziwiona, kiedy powiedziałam, że to żele. Nie były grube ani w dziwnym kształcie, wyglądały świetnie. Nie miałam też problemu z ich noszeniem, niewiele różniły się od noszenia naturalnych długich paznokci. Bardzo wygodna była świadomość, że nie odpryśnie mi lakier i że nie będę musiała go poprawiać przez długi czas. Naprawdę cieszyłam się z ich użytkowania.

Gorzej sprawa wyglądała, kiedy przyszedł czas na spiłowanie żelu. Myślałam, że będę musiała pójść raz jeszcze do salonu i zapłacić za ściągnięcie żelu, ale pani, która robiła mi paznokcie, od razu powiedziała, że szkoda mojego czasu i pieniędzy - jeśli sama zazwyczaj umiem zadbać o moje paznokcie, to będę umiała również spiłować żel. Dostałam od niej w cenie ostry pilnik i blok do piłowania, chociaż teoretycznie w jej cenniku koszt takiego zestawu to 25 zł. Po jakiś trzech tygodniach ściągnęłam samodzielnie żel - zajęło mi to dobre 2 godziny. Starałam się jak najmniej zniszczyć przy tym płytki paznokci, ale i tak były one zniszczone przez sam żel. Po zdjęciu żelu paznokcie były w opłakanym stanie: cienkie, giętkie, nierówne na powierzchni. Całkowita ich regeneracja zajęła mi ok. 3 miesięcy.  Przez ten czas nie mogłam zapuścić ich do długości, którą noszę zazwyczaj (trochę krótsze niż żel na zdjęciu), bo od razu się łamały. 

Podsumowując wszystkie plusy i minusy, nie zamierzam więcej robić sobie żelu na paznokcie. Moje naturalne są w stanie wyglądać bardzo podobnie, jeśli poświęcę im trochę pracy i dbam o nie na bieżąco. Być może zdecyduję się na nie ponownie w kryzysowej sytuacji, tak jak w tym przypadku, ale na pewno nie zafunduję sobie ponownego doprowadzania ich do ładu przez tak długi czas tylko dla frajdy ponoszenia przez kilka tygodni sztucznych paznokci. Jeśli Wasze naturalne paznokcie nie są według Was wystarczająco piękne na jakąś okazję, to polecam wypróbowanie żeli, ale ostrzegam, że to przyjemność, za którą idzie później długi okres regeneracji paznokci.


peace&love,
Rebellious lady


6 komentarzy:

  1. dlatego nigdy się na żele nie zdecyduję

    OdpowiedzUsuń
  2. trafilas na zla stylistke, to tak nie powinno byc, zel piecze bo polimeryzacja wiaze sie z temperaturą, do tego przepilowala Ci plytke, nie maja prawa paznokcie po jednym zalozeniu zeli dochodzic do siebie 3 miesiace, ja nosze zele juz dwa lata i nic takiego sie nie dzieje, sa ciensze niz normalnie ale to po dwoch latach pilowania, nie po jednym
    i tu jest pies wlasnie pogrzebany, ze poniewaz nie idzie trafic a dobra stylistke to kupilam lampe i sama sobie robie, poza tym ten pilnik kosztuje 2 zl, skad cena 25 zl ;/ zle trafilas, ale to normalne, moja pierwsza mi 'matowila' plytke naturalna frezarka i ciela gilotyną

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, być może źle trafiłam - ale wszystko wydawało mi się profesjonalne na tyle, że trudno mi było zauważyć jakieś niedociągnięcia, zwłaszcza, że nigdy wcześniej nie miałam takich paznokci...

      Usuń
    2. profesjonalne to one sa w robieniu dobrego wrazenia mimo odwalania maniany

      Usuń

Każdy komentarz sprawia mi radość - napisz coś od siebie :)
(brak weryfikacji obrazkowej)