środa, 13 sierpnia 2014

Ulubieniec wyjazdu

Stali bywalcy bloga wiedzą, że jestem jedną z tych dziewczyn, które równie dobrze mogłyby używać mąki zamiast pudru oraz białej farby zamiast podkładu i nikt nie zauważyłby różnicy. Przez większość roku jestem niczym Królewna Śnieżka (taki żart, wiadomo, że bliżej mi do zombie...), ale zdarza mi się latem czasem opalić. Zależy to przede wszystkim o tego, gdzie i w jaki sposób spędzam wakacje. Jako że w tym roku szczęśliwie wylądowałam w Bułgarii, udało mi się całkiem nieźle opalić. Chociaż nie, w moim przypadku "całkiem nieźle opalić" znaczy OJEZUSMARIAJESTEMCZARNA. W związku z tym przy opalaniu mojej skóry muszę bardzo uważać, żeby nie spalić się na czerwono. Związana jest z tym przede wszystkim ochrona za pomocą filtrów oraz nawilżanie po opalaniu, o którym dzisiaj co nieco.





Przed wylotem kupiłam zestaw czterech miniaturek pielęgnacji Bioderma, które nie przekraczały 100 ml, a więc spokojnie mogłam je przewieźć przez granicę. Okazało się, że balsam po opalaniu stał się moim ulubieńcem. Nadaje się do każdego rodzaju skóry, nawet bardzo wrażliwej. Łagodzi podrażnienia wywołane słońcem, nawilża i przedłuża opaleniznę (podobno, zobaczymy jak będzie). Nadaje się zarówno do ciała, jak i twarzy, co zdecydowanie zmniejsza liczbę kosmetyków do wzięcia na wakacje. Szybko się wchłania, właściwie nie ma zapachu, po prostu bardzo dobry kosmetyk.





Takiej wielkości tubkę zużyłam w dwa tygodnie codziennego użytku. Myślę, że można spokojnie kupić sam balsam bez konieczności kupowania całego zestawu, jednak nie orientuję się w jego cenie. Chyba najlepszą rekomendacją będzie fakt, że przy okazji opalania w następnym roku rozpatrzę jego zakup :)


peace&love,
Rebellious lady


8 komentarzy:

  1. Takiego balsamu brakowao mi podczas wyjazdu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od tego są blogi, żeby takimi odkryciami się dzielić ;)

      Usuń
  2. noo powiem że fajny balsam, sięgnę po niego przy wyjeździe nad morze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na pewno zainteresowałabym się nim bliżej, gdybym przeczytała ten post dwa tygodnie temu ;) a tak musiałam sobie radzić sama i wybór padł na produkt La Roche Posay. Nie narzekam jednak, bo jestem z niego bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo dobrego słyszałam o tej firmie, ale nigdy nic z niej nie próbowałam :)

      Usuń
  4. Nie lubię się opalać i bardzo lubię bladą cerę, mogłabym mieć jeszcze bledszą, bo według mnie samej jestem nadal za ciemna! ;) Jedyne co w tym roku skłoniło mnie do opalania, to fakt, że chciałam mieć trochę piegów. Uważam, że są one urocze. :) Dlatego też nie używałam żadnych filtrów, mam nadzieję, że nie będę tego żałować...
    Ogólnie żadnych balsamów, kremów czy olejków do opalania nie kończę, zawsze potem kisną przez rok lub dwa, kiedy nie wyjeżdżam. Dlatego 100ml to coś dla mnie. Jeśli kiedyś będę znowu inwestować w tego typu kosmetyk, to na pewno będzie to wersja mini.
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinnaś używać filtrów zwłaszcza wtedy, gdy się opalasz, bo one nie zatrzymują opalania, tylko chronią Twoją skórę przed promieniami UV, które wpływają na starzenie się skóry. Pamiętaj o tym, Twoja skóra będzie Ci za to wdzięczna za kilkanaście lat ;)

      Usuń

Każdy komentarz sprawia mi radość - napisz coś od siebie :)
(brak weryfikacji obrazkowej)